-Harry, naprawdę chcesz tam iść? - spytałam bawiąc się trawą.
Siedzieliśmy pod płaczącą wierzbą, to było nasze miejsce, od zawsze. Całe dzieciństwo spędzone razem, tutaj.
-Tak, jestem pewien. Pojedziesz ze mną?
-No jasne Harry.
Harry zastanawiał się nad pójściem do X FACTOR'A. Myślał miesiącami, w końcu dzisiaj podjął decyzję. Jedzie, za tydzień wyjeżdża.
-Jezu będę miała sławnego przyjaciela!
-Haha, Sandra. Pewnie nie wygram, zobaczysz.
-Zakładamy się o 5 funtów, że przejdziesz dalej?
-Okej, zakład stoi - podałam mu rękę.
Ja i Harry mieszkaliśmy obok siebie, nasi rodzice.. Najwięksi przyjaciele na świecie, cały czas przesiadujemy u siebie nawzajem, Harry zna mój dom na pamięć, ja jego. Wszyscy mi mówili, od zawsze, że przyjaźń damsko-męska nie istnieje, a jednak, ja i Harry jesteśmy wyjątkami. To on był przy mnie zawsze, miałam koleżanki, ale nie takie jak Harry, chodzi o to, że nie mogłam im ufać. Moja mama traktowała go jak syna. Wstaliśmy z naszego miejsca, i powolnym krokiem szliśmy, przed siebie w stronę domu. Za niecałe 5 minut, byliśmy już. Pożegnaliśmy się piątką, i wróciliśmy do domu.
Weszłam do domu, i usiadłam na łóżku, tak naprawdę to nie chciałam, żeby on szedł do X Factor'a.. Bo byłby wtedy sławny, nie miałby dla mnie czasu, w Holmes Chapel byłby może raz na dwa miesiące, miałby 1000000 dziewczyn u swoich stóp (a wiedzcie, że jestem straszną zazdrośnicą) Trasy koncertowe, i w ogóle to wszystko takie.. się dziwne wydawało. Prawda, miał niesamowity głos, śpiewał jak anioł, ale.. nie chciałam, nie chciałam żeby moja opinia źle wpłynęła na niego, więc postanowiłam się "cieszyć" razem z nim.
Dni leciały tak szybko, że nie dało się w to uwierzyć. Rano do nas przyszła ciocia Ania po mnie i moją mamę. Wsiedliśmy wszyscy do auta, i ruszyliśmy. Jechaliśmy 2 godziny, gdy dojechaliśmy na miejsce zobaczyliśmy dziesiątki tysięcy ludzi, którzy przyszli na castingi, nagle Harry chwycił się za głowę, i powiedział:
-Przecież, ja się tu nigdy nie dostanę.
Przytuliłam go i powiedziałam, wszystko będzie dobrze.
Chociaż wiedziałam, że nie będzie. On będzie sławny, zapomni o jakiejś tam swojej dawnej przyjaciółce, która wskoczyłaby za nim w ogień. Po prostu był jak brat. Bałam się, po prostu najzwyczajniej w życiu, bałam się.
Siedzieliśmy na sali 4 godziny, czekając na to aż Harry wejdzie zaśpiewać. Nagle wyczytano jego nazwisko. Poszliśmy za kulisy, i obserwowaliśmy jak śpiewa. Usłyszałam pisk dziewcząt, które zobaczyły go jak on wchodzi. Zrobiłam się czerwona i zła, to było dziwne. Przedstawił się, i spojrzał na mnie. Uśmiechnął się i zaczął śpiewać.Tak miał przecudowny śpiew.
-PRZESZEDŁEM, PRZESZEDŁEM! JEZU JEZU! SANDRA CZAISZ TO? - rzucił mi się na szyję. I zaczął całować po policzkach, przytuliłam go mocno, i postanowiłam się cieszyć, razem z nim. Nie mogłam być taka samolubna, on odnosi sukcesy, a ja mam byś egoistką? Nie, to jest mój najlepszy przyjaciel.
-Ale jest jeszcze jeden etap - powiedział, smutno.
-Jaki?
-No bo, wiesz. Dużo osób 'przeszło' ale z tych osób które przeszły, muszą wybrać najlepsze i wtedy dopiero jest wiadomo kto zaśpiewa na żywo.
Moja mama i ciocia, skinęły i uśmiechnęły się, po czym głaskały Harrego po głowie, i zapewniały, że przejdzie.
-Jedziemy na jeden dzień do Holmes Chapel, i później wracam tutaj.
-To co pizza, i film? - zaproponowałam.
-Tradycyjnie. - objął mnie ramieniem.
Dni leciały tak szybko, że nie dało się w to uwierzyć. Rano do nas przyszła ciocia Ania po mnie i moją mamę. Wsiedliśmy wszyscy do auta, i ruszyliśmy. Jechaliśmy 2 godziny, gdy dojechaliśmy na miejsce zobaczyliśmy dziesiątki tysięcy ludzi, którzy przyszli na castingi, nagle Harry chwycił się za głowę, i powiedział:
-Przecież, ja się tu nigdy nie dostanę.
Przytuliłam go i powiedziałam, wszystko będzie dobrze.
Chociaż wiedziałam, że nie będzie. On będzie sławny, zapomni o jakiejś tam swojej dawnej przyjaciółce, która wskoczyłaby za nim w ogień. Po prostu był jak brat. Bałam się, po prostu najzwyczajniej w życiu, bałam się.
Siedzieliśmy na sali 4 godziny, czekając na to aż Harry wejdzie zaśpiewać. Nagle wyczytano jego nazwisko. Poszliśmy za kulisy, i obserwowaliśmy jak śpiewa. Usłyszałam pisk dziewcząt, które zobaczyły go jak on wchodzi. Zrobiłam się czerwona i zła, to było dziwne. Przedstawił się, i spojrzał na mnie. Uśmiechnął się i zaczął śpiewać.Tak miał przecudowny śpiew.
-PRZESZEDŁEM, PRZESZEDŁEM! JEZU JEZU! SANDRA CZAISZ TO? - rzucił mi się na szyję. I zaczął całować po policzkach, przytuliłam go mocno, i postanowiłam się cieszyć, razem z nim. Nie mogłam być taka samolubna, on odnosi sukcesy, a ja mam byś egoistką? Nie, to jest mój najlepszy przyjaciel.
-Ale jest jeszcze jeden etap - powiedział, smutno.
-Jaki?
-No bo, wiesz. Dużo osób 'przeszło' ale z tych osób które przeszły, muszą wybrać najlepsze i wtedy dopiero jest wiadomo kto zaśpiewa na żywo.
Moja mama i ciocia, skinęły i uśmiechnęły się, po czym głaskały Harrego po głowie, i zapewniały, że przejdzie.
-Jedziemy na jeden dzień do Holmes Chapel, i później wracam tutaj.
-To co pizza, i film? - zaproponowałam.
-Tradycyjnie. - objął mnie ramieniem.
i masz kuźwa komentarz.
OdpowiedzUsuńlubię to opowiadanie. i będę czytać każdy rozdział. obiecuje ~malikowa xx.